sobota, 14 listopada 2015

✿ enjoy life ✿

Witajcie kochani. Dzisiejszy post nie będzie należał do wesołych. Chciałabym, żeby ten post został potraktowany poważnie i z szacunkiem, możliwe że jest jednym z ważniejszych na moim blogu.


Tak jak zwykle, zaczęłam mój dzień od sprawdzania powiadomień na telefonie i podczas przeglądania twittera napotkałam na hashtagi #PrayForParis #ParisAttacks. Pierwsza moja myśl to "znowu jakieś zamachy" i niestety się nie pomyliłam. Dla wszystkich, którzy nie wiedzą co się stało:


(nie mój tekst, ani nie moje screeeny, znalazłam je na twitterze) 

Od samego rana mam ciarki. Ciągle słucham radia i oglądam telewizję, żeby dowiedzieć się jak najwięcej. Mimo że to wszystko mnie przeraża, czuję potrzebę bycia świadomym tego, do czego są zdolni terroryści. Myślę że każdy z nas powinien teraz rzucić wszystko, pomyśleć trochę nad tym i przede wszystkim się pomodlić za tych wszystkich zabitych niewinnych ludzi i ogólnie za cały Paryż. 

Pozwolę sobie wrzucić tutaj screeny tweetów jednej dziewczyny z twittera:



Możliwe, że tweety nie są poukładane w dobrej kolejności. Jeśli tak jest to wybaczcie, ale strasznie trudno mi było zrobić to tak jak powinno. Jeśli chcecie wiedzieć więcej możecie wejść na jej konto.
Niektórzy z was mają prawo nie wiedzieć dokładnie o co chodzi więc spróbuję w skrócie wam to wszystko przetłumaczyć. Otóż na początku dziewczyna pisze, że jej tata jest na miejscu tych terrorów w Paryżu i w ogóle nie odpisuje jej na smsy i nie oddzwania. Potem pisze, że ostatnią rzecz jaką powiedział jej tata jest taka, że jest na koncercie. Wciąż piszę do niego, zasypuje go wiadomościami a on nie odpisuje. Pisze, że to koszmar. Jest godzina 2 w nocy a ona ogląda ze swoją mamą telewizję z wiadomościami i są całe w łzach. Następnie tata tej dzieczyny już jej odpisał, że leży na ziemi i nie może się ruszać i że jest gdzieś zamknięty razem z dużą ilością ludzi, powtarza że nie mogą się ruszać. Prawdopodobnie musi tam zostać przez całą noc bo terroryści się wokoło kręcą. Potem dziewczyna pisze, że nie potrafi sobie wyobrazić swojego taty w takiej sytuacji i że chce go przytulić. 
To tak w skrócie, możliwe że niektóre rzeczy źle zrozumiałam, ale nie jestem najlepsza z angielskiego. 

Czy już macie ciarki tak samo jak ja? Cała ta tragedia sprawia, że myślę ciągle o tym, że trzeba cieszyć się z życia, bo nigdy nie wiadomo kiedy je stracimy. Nawet nie wiecie jak mnie to przytłacza. Mam ochotę krzyczeć z balkonu "DZISIAJ W PARYŻU GINĘLI LUDZIE, KTÓRZY NIE BYLI NICZEMU I NIKOMU WINNI". Ta myśl po prostu mnie rozsadza od środka i chyba nigdy nie pogodzę się z tym, jacy ludzie potrafią być okropni. 
Zauważyliście, że jedną z pierwszych myśli tej dziewczyny przedstawionej na górze było to jaką ostatnią rzecz powiedział jej tata? To mnie chyba dobiło najbardziej wśród tych wszystkich tweetów. Czasami nie zdajemy sobie sprawy z tego jak ważne są dla nas osoby z naszego otoczenia. Często się z nimi kłócimy, bezpodstawnie oskarżamy, krzyczymy i obrażamy się na nich. Nie zdajemy sobie sprawy, że szkodzimy sami sobie. 
Wyobraźcie sobie teraz sytuację, że jakaś dziewczyna kłóci się ze swoją mamą i w pewnym momencie krzyczy jej prosto w twarz "nienawidzę cię", mama zdenerwowana wychodzi z domu i nieszczęśliwym trafem przejeżdża ją samochód, a kobieta ginie na miejscu. I jak się w tym momencie czuję córka tej kobiety? Ostatnią rzeczą jaką usłyszała jej mama są słowa "nienawidzę cię" z ust własnej córki. Brzmi okropnie prawda? Nikomu nie życzę takiej sytuacji. Czasem musimy się pilnować ze swoimi słowami i czynami. Szanujmy swoich bliskich, bo w każdym momencie coś się może im stać. 


Myślę, że teraz możemy przejść do takiej "dobrej myśli na dzisiaj":

Cieszmy się życiem i szanujmy najbliższych



To już wszystko co chciałam przekazać wam na temat tej sprawy. Niestety nie możemy w jakiś większy sposób pomóc poszkodowanym ludziom, ale możemy wesprzeć Francję poprzez pisanie hashtagu#PrayForParis na wszystkich możliwych stronach. Jeśli macie też instagrama, możecie wstawić ten obrazek ( ) razem z hashtagiem. Pokażmy, że nie jesteśmy obojętni na takie rzeczy.


Cynia

4 komentarze:

  1. Straszne. �� Nie mogę sobie wyobrazić co czują teraz rodziny poległych. ��

    OdpowiedzUsuń
  2. Słyszałam o tym i to jest po prostu straszne! jak tak można... Słyszałam o przypadku,w którym porwanej kobiecie dali trochę i kazali jeść, a kiedy skończyła, spytała się czy może się zobaczyć z synem, a oni na to, że właśnie go zjadła. Do tej pory jak o tym myślę i e ogóle co się dzieje w Paryżu, przechodzą mnie ciarki.
    U mnie nowy post z 2 rozdziałem mojego opowiadania i zdjęciami

    http://odbicie-lustra.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Dodałam dziś u siebie podobny post, wszyscy, nie tylko Francuzi są tak bardzo przerażeni. Mam nadzieję, że jak najszybciej się to skończy. Nie wyobrażam sobie jak muszą czuć się bliscy tych, którzy zginęli lub walczą o swoje życie.
    Weszłam na twojego bloga dziś (znalazłam na twitterze) i dosłownie zakochałam się! Podoba mi się jak piszesz i nie określasz się do jednego tematu. mam nadzieję,że nie przestaniesz szybko! Dodaję do obs!
    Pozdrawiam
    http://justwallflowerx.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Szkoda ludzi, ofiar zamachów.( Nie "poległych" bo polec można w walce) Szkoda tylko nie wszytko wygląda tak jak się wydaje. Żal nam uchodźców ale sami sprowadzamy do naszych państw tych którzy potem nas atakują. Zamiast sprowadzać ich do naszego kraju pomagajmy im u nich samych. Nigdy nie będzie dobrze jeśli wpuścimy do domu kogoś fanatycznie religijnego. Zwłaszcza jeśli jedną z zasad tej religii jest zabijanie niewiernych. Oni krwią kupują swoje zbawienie. Francja sama jest sobie winna w dużym stopniu za to co się stało. Już dawno źle się działo w tym państwie. Ciekawe który kraj będzie kolejny.

    OdpowiedzUsuń